06-11-2009 21:45
Mitologia literacka H.P. Lovecrafta i jej dekonstrukcja strukturalistyczna
Autor:
Mikołaj Kołyszko
Redakcja:
Karol 'Rastif' Muszyński
Poniższy artykuł jest esejem naukowym, napisanym przez studenta religioznawstwa Mikołaja Kołyszko (UJ).
Mikołaj Kołyszko - Mitologia literacka Howarda Philipsa Lovecrafta i jej dekonstrukcja strukturalistyczna
Słowa kluczowe:
Cthulhu
,
horror
Powiązane artykuły:
»
Nokturn
»
68 tik - opowiadanie
»
Strażnik czasu
»
Stumilowy las - setting
»
Lilia
Powiązane noty:
»
Krainy Snów
»
Horror w Orient Expressie
»
Deadlands: Piekło na Ziemi
»
Czarny Dom
»
REC
Powiązane wieści:
»
Nokturn
»
Nowy Koszmar z ulicy Wiązów
»
Critter Cache: Lovecraftian Bestiary - fragment podręcznika
»
Konflikt między nauką a religią u H.P. Lovecrafta
»
Konkurs Halloween - wygraj Strongholda
Waszym zdaniem...
Strony:
[1]
[2]
»
Hajdamaka
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Swietny pomysl i ciekawa praca. Brawa dla Autora oraz dla Dzialu.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
06-11-2009 22:35
~Raziel
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Kolejny świetny artykuł na temat dzieł mojego ulubionego pisarza :)
[pokaż treść]
[kto ukrył]
06-11-2009 22:54
Majkosz
Dekonstrukcja? Strukturalistyczna?
Ocena:
+10
(
+1
)
[troll]
Tekstu jeszcze nie czytałem, ale - do licha! Derrida z Jacobsonem w zgodnym rytmie się w grobie przewracają!
By nie było niemerytorycznie: dekonstrukcja jest propozycją myślenia o tekście, będącą sprzeciwem, opozycją, negacją - nazwijcie to jak chcecie - strukturalizmu. Ich łączenie jest niedorzecznością.
Doprawdy, istnieją pewne granice intelektualnej i pojęciowej swobody, kiedy próbujmy się bawić w uczonych.
pozdrawiam, bezbrzeżnie zdumiony
[pokaż treść]
[kto ukrył]
06-11-2009 23:10
Gerard Heime
Ocena:
+2
(
+1
)
[troll]
Ja od siebie dodam, że praca jest po prostu źle napisana (wbrew pewnym podstawowym zasadom pisania prac naukowych) i to bardzo zniechęca do lektury.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
06-11-2009 23:22
repek
Fajnie...
Ocena:
+2
(
+1
)
[troll]
...że ludzie próbują pisać teoretycznie, ale to niestety bardzo słaba praca, co widać po pierwszych paru stronach.
Autorowi pozostaje życzyć wytrwałości i rozwoju umiejętności analitycznych.
Pozdrówka!
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 01:30
Mayhnavea
Ocena:
+3
(
+1
)
[troll]
No, z tą strukturalistyczną dekonstrukcją to trochę kulą w płot. Poza tym odniosłem wrażenie, że był Levi-Strauss a po nim przez kilkadziesiąt lat nic, absolutnie nic nie zrobiono w sprawie strukturalizmu.
Ale rozumiem tę sytuację, gdyż autor wypowiada się jako religioznawca i interesują go zupełnie inne kwestie - a żeby je wyjaśnić musiał wejść w dziedzinę literaturoznawstwa. Której jednak nie da się opanować w pół godziny robiąc notatki do pracy zaliczeniowej. Zatem domyślam się, że fakt, że strukturalizm został na gruncie nauki o literaturze przepracowany na wszystkie strony, niekoniecznie jest znany ani oczywisty. Nie mówiąc już o dekonstrukcji, poststrukturalizmie, etc.
Szczerze mówiąc, mam nadzieję, że to doświadczenie "przejścia na drugą stronę" i zderzenia się z trochę zaskakującą rzeczywistością naukową, będą dla autora bodźcem do dalszych poszukiwań. Sam zaliczyłem wtopę będąc na jednym kierunku studiów i wchodząc w kompetencje innej dyscyplinie. Stłukłem sobie nos, ale weszło mi to na ambicję - i skoczyło się nie tylko drugim kierunkiem, ale i doktoratem. Literatura to bardzo wdzięczna materia, mam nadzieję, że zauroczy autora również na poziomie naukowym :)
Pozdrawiam.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 02:23
Ezechiel
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
1. Niejasny tok wywodu, zbyt wiele dygresji za mało trzymania się meritum. Wątki poboczne rozdymają pracę i utrudniają lekturę.
2. Sztampowy dobór źródeł, nie widzę nic wychodzącego poza schemat "modnych nazwisk". A i te "modne nazwiska" występują tylko w formie skróconej.
3. Kiepska bibliografia. Mieszanie przypisów źródłowych z komentarzami, mieszanie języka publicystyki z naukowym.
Nawet dla laika w zakresie religioznawstwa, praca jest co najwyżej "naukawa" a nie "naukowa".
BTW: Czy przy pisaniu tego typu tekstów wykładowcy nie wymagają od Was większej ilości artykułów?
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 08:40
Majkosz
Ocena:
+3
(
+1
)
[troll]
A ja wierności Levi-Straussowi za wadę nie poczytam: skoro już przyjmuje się pewne teoretyczne ramy, pozostanie w ich obrębie wydaje mi się zaletą. Szczęśliwie, nie każda praca naukowa musi zaczynać się od dowodu na znajomość intelektualnych nowinek, czyż nie?
Jednak nie potrafię pogodzić się z dość fundamentalnym założeniem tej analizy (analizy właśnie, a nie dekonstrukcji). Nawet, jeżeli przyjąć lansowane przez zeszłowiecznych uczonych tezy o stałej obecności mitu w literaturze, w wypadku Lovecrafta i jemu podobnych zastosowanie religioznawczych budzi wątpliwość. Taką mianowicie, że konstrukt HPLa jest jawną mitologiczną stylizacją, która cechy "mitu" nosi dumnie, komunikuje wprost - a przy tym pozostaje tworem czysto imaginacyjnym. Odkrycie mitologii w twórczości autora, deklarującego swój mitotwórczy zamysł
explicite
prowadzi drogą, którą sam dla czytelnika zaprojektował.
Mówiąc wprost: Levi-Strauss nie jest do niczego potrzebny, a jego metodologia prowadzi w tym wypadku do konkluzji banalnych, oczywistych. W dodatku nie pozwala na właściwe rozpoznanie stylizacji. W konsekwencji, kompromituje badanie literatury narzędziami mitoznawczymi - nie dlatego, że są nieadekwatne, ale z powodu niewłaściwego zastosowania. Francuski uczony* zalecał badać najgłębszą strukturę mitów - tu jednak bada się tylko to, co na zewnątrz. Czy nie lepiej oszczędzić tego rodzaju analizę dla Tomasza Manna, a Lovecrafta ugryźć narzędziem, pozwalającym na ujęcie krytyczne, zamiast bezwarunkowej afirmacji?
pozdrowienia!
_______
*Co wy, religio- i kulturoznawcy z tym "ojcem strukturalizmu"? A de Saussure to pies? A Propp?
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 09:45
~
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Nie znam specyfiki religioznawstwa - ale czy w kwestii strukturalizmu / dekonstruktywizmu nie zrobiono postępu od czasów Levi-Straussa? Serio nie macie (religioznawcy) zabawek lepiej dopasowanych do tego typu zadań?
Przy okazji nie zgodzę się z Tobą - większość artykułów naukowych ze znanych mi dziedzin zawierała krótki przegląd bieżącego stanu badań.
Oczywiście - możliwe, że wynika to z tego, że zajmuję się drastycznie innymi dziedzinami niż Mikołaj.
Pozdrawiam ściśle
Ezi
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 10:22
~Henry the Rabbit z więzienia
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
-4
(
+1
)
[troll]
Jaką ocenę dostał autor?
Ezechiel, nie wydaje ci się że student czwartego roku religioznawstwa wie *nieco* lepiej na czym opierać swoje wywody niż osobnik kiszący się na politechnice?
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 10:39
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Z zainteresowaniem przeczytałem zarówno pracę, jak i zamieszczone tu komentarze, zwłaszcza krytyczne. Nie będę ukrywał, że w zasadzie nie czytuję fantastyki, religioznawstwo jest obcą mi dziedziną, a z literaturoznawstwem nie miałem nic do czynienia, chyba że brać pod uwagę pojedyncze lekcje języka polskiego w liceum. Na tym tle bardzo ciekawie rysują się uwagi większości przedmówców, którzy wskazują, że praca jest źle napisana. Jako laik, któremu nic nie mówią pojęcia dekonstrukcji i strukturalizmu, a większość wymienionych nazwisk jest obco brzmiąca, nie dostrzegam tych mankamentów (wyjąwszy pewien chaos myślowy). Wynikałoby z tego, że łatwo napisać pracę, która jawi się osobie niezaznajomionej z tematem jako dobra, choć tylko ma pozory naukowości.
Niestety, do tekstu znów przekradło się mnóstwo błędów językowych - w większości głupich, bo wynikających z niechlujstwa korektora - co po raz kolejny obciąża Rastifa. Wymienię tylko kilka:
1.
występujcym
(s. 2)
2.
Składowe mitu (mitemy) możemy wychwycić dopiero na poziomie zdań – dopiero wówczas obserwujemy strukturę jaką tworzą.
(s. 2)
Powtórzenie: dopiero... dopiero.
3.
dodaje ważną uwag, która
(s. 3)
4.
Społeczeństwo straciło swoją jednorodność, stało się mnogością mikrospołeczności funkcjonujących w globalnej makrospołeczności, w których dodatkowo dana jednostka może bez problemu się przemieszczać i czerpać z każdej z nich elementy do budowania własnej tożsamości.
(s. 3)
Chyba "pomiędzy którymi [...] może bez problemu się przemieszczać"?
5.
W myśl tego filozofa
(s. 3)
Mówi się "w myśl czegoś". (Uniwersalny słownik języka polskiego, wersja elektroniczna druga, PWN 2008)
6.
Drugie założenie suponuje współistnienie zarówno mitu, jak i literatury. Choć stwierdza, że jeden od drugiego może różnić się strukturą (jeden jest izomorficzny, drugi polimorficzny) to zauważa, że kompetencje mitu i literatury przenikają się nawzajem.
(s. 4)
Jeden to mit, a drugi to co? Analizie poddane są zjawiska mitu i literatury, a nie pojęcia "mit" i "literatura", więc jeśli mówa o literaturze, to powinno używać się rodzaju żeńskiego. No, chyba że źle coś zrozumiałem.
7.
Po pierwsze pisarz
,
Po drugie po śmierci
itd. (s. 4)
8.
Analizy strukturalne dokonuję głownie na podstawie analizy następujących utworów
(s. 5)
Powtórzenie: analizy... analizy. Poza tym winno być "analizy strukturalnej", względnie "analiz strukturalnych".
9.
o śledztwie inspektora Legrasse
(s. 6)
Dlaczego nazwisko jest nieodmienione? Przecież inspektor nie jest kobietą.
10.
złożony z samych mieszańców ras
(s. 6)
Wystarczyłby rzut oka do słownika języka polskiego, aby przekonać się, że istotą pojęcia "mieszaniec" jest krzyżówka ras. Użycie zwrot "mieszańców ras" dowodzi nieznajomości używanego słowa", co powinien wychwycić korektor.
11.
Ziemii
(s. 9))
12.
oceanicznego bieguna niedostępnośc
(s. 9)
13.
pocz. opowiadania
(s. 10)
Początek? Niestandardowe skróty należy objaśniać. Inną sprawą jest, że objętość artykułu nie podlegała chyba jakimś odgórnym ograniczeniom, więc stosowanie takich skrótów jest niepotrzebne.
a także
14. Równoważniki zdań i okoliczniki wyrażone przez zwrot z imiesłowem
-ąc
zawsze oddziela się przecinkami. (S. Jodłowski: Zasady interpunkcji polskiej, wyd. II, Kraków 2002, s. 115 i n.)
itepe, itede.
Autorowi gratuluję napisana dla Poltergeista kolejnego ambitnego artykułu, a korektorowi ponownego spraprania swej roboty.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 10:47
Ezechiel
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
1. Na szczęście nie kiszę się na politechnice. Na uniwersytecie też nie.
2. Nie podejmuję się krytyki zawartości merytorycznej. Krytykuję luki we wnioskowaniu, kiepską bibliografię i niedostatki językowe - rzeczy dostrzegalne dla laika.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 10:47
Bo-Lesław
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
@Henry
Akurat Ezechiel gdy pisze o słabej redakcji tekstu, ma sporo racji. Artykuł jest trudny w odbiorze jako tekst popularnonaukowy,a wymagań dla pracy naukowej również nie spełnia. Za przykład posłużą mi przypisy pisane raz tak raz inaczej. Dodatkowo w pracy naukowej drażni styl "felietonowy".
@Wszyscy
Zawsze się zastanawiałem dlaczego "Nerdy" opisujące w D&D Fizykę lotu smoka są wyśmiewane, podczas gdy znany pisarz dumający nad materialnym lub nie bytem Wielkiego Cthulhu jest cytowany czy komentowany ?
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 10:53
Ezechiel
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Odpowiedź konstruktywna:
1. Sądzę, że student religioznawstwa wie więcej ode mnie na temat narzędzi do badania mitów. Jeśli te użyte przez autora są dobre - świetnie. Ciekaw jestem dlaczego użył tych a nie innych i tyle. Nie mam narzędzi do oceny warstwy merytorycznej pracy.
2. Mam za to narzędzia i przygotowanie do oceny warstwy językowej i spójności wywodu.
Na szybko znalazłem następujące uchybienia w toku wywodu:
a) "Oczywiście, że nie, każdy z nas potrzebuje choćby złudzenia możliwości pojmowania całości kosmosu w pewnych ramach umożliwiających odniesienie się do uniwersum."
Poproszę link do badań potwierdzających tę tezę. Pominąwszy brak dowodu, razi język publicystyczny.
b) "Większość znawców Lovecrafta ocenia ten utwór jako kryptoszyderczy wobec religii
chrześcijańskiej."
Którzy znawcy? Odnośnik proszę?
c) "Jest to cecha spojrzenia na świat typowa dla człowieka początku dwudziestego wieku, podobna zresztą do tego jak w globalnym społeczeństwie, w którym i my funkcjonujemy."
Poproszę odnośnik bibliograficzny potwierdzający tezę o typowości tego rodzaju stwierdzenia.
Odpowiedź niekonstruktywna:
1. Nie mam ochotę na dyskuję na poziomie docinków. Postaram się ignorować sugestie dotyczące mojego miejsca pracy lub ogarniania się.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:26
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+4
(
+1
)
[troll]
Jak miło po przepięknie spędzonej nocy z przecudownymi ludźmi usiąść przed internetem by spotkać znów ludzi pięknie buchających krytycyzmem :)
Po pierwsze:
Cóż oznacza słowo dekonstrukcja?
"«analiza tekstu polegająca na rozwarstwieniu jego semiotyczno-językowej budowy i odnalezieniu elementów dezorganizujących go w celu ujawnienia utajonych sensów»" (słownik PWN)
Dokonałem dekonstrukcji (nie odwołując się do dekonstrukcjonizmu - czymkolwiek on jest) w myśl wynajdywania utajnionych sensów metodę proponowaną przez Claude Levi-Straussa.
Po drugie: Co to jest mit? Czy możemy go szukać w literaturze czy jest to forma preliteracka? Dookoła tego toczy się dyskusja, ja tutaj także przyjąłem pole semiotyczne w który obraca się Levi-Strauss. Dlatego twórczość Lovecrafta tworzy mity (tak samo w ujęciu Łotmana) a nie jest stylizacją mityczną.
Dalej: to esej naukowy, nie artykuł naukowy. Stąd zdarzający się luźny styl i w tym wypadku spełnia kryteria eseju.
Co do braku przeglądu obecnych badań na początku artykułu: litości. To praca zaliczeniowa za jeden kurs (nie żaden licencjat, czy magisterka) w celu ułożenia pewnych faktów do mojej książki o HPL i z celem publikacji na portalu internetowym, a nie w "Nomosie", czy "Studia Religiologica".
Majkosz zajrzeć głębiej w mitologię Cthulhu - jak? Psychoanalitycznie? Nie żartujmy. Słucham propozycji (mogą być mi naprawdę pomocne, więc nie traktuj tego jako wyzwania, a przyjacielską prośbę). To była pierwsza próba ugryzienia tematu z ramienia mitoznastwa (analizuje konstrukt myślowy zawarty w lit. a nie per se lliteraturę - dlatego nie opieram się na żadych założeniach literaturoznawczych)
Mam nadzieję, że pisałem w miarę jasno - na pewno najjaśniej jak mogłem na moim obecnym kacu ;P
A :) Za pracę dostałem 5 od jednego z najwybitniejszych polskich religioznawców, autora pierwszego na świecie podręcznika do "Etnologii Religii" i wielkiego tolkienoznawcy (który za swoją rewelacyjną prace "Od Valinoru do Mordoru" podobnie był krytykowany :)). Waszą krytykę też biorę sobie do serca ale jego wskazowki są dla mniej najważniejsze.
Propozycję jak inaczej ugryźlibyście ten temat są dla mnie jak najbardziej cenne.
Pozdrawiam Wszystkich (i mojego obrońce także) :) A z Ezechielem nie lubimy się od czasów artykułu o prowadzeniu ZC, więc ten antagonizm potraktujmy jako folklor polterowy, przy okazji go także serdecznie pozdrawiam :)
Użycie pojęcia"ojciec strukturalizmu" to rzeczywiście moja pomyłka.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:28
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Ha ha :D Minusa dostałem za odpowiedź :D Jezu,
boscy jesteście xD Uwielbiam Was po prostu i wybaczcie jak kogoś uraziłem (bo za to chyba daje się minusy prawda?), ale do teraz nie mam pojęcia w jaki sposób :D
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:39
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Ezechielu co do B: S. T. Joshi i Houellebecq.
Co do A: konkluzja wyniesiona z innej pracy, gdzie szerzej o tym pisałem. Jak znajdę podeślę. Podobnie C.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:44
~
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
-2
(
+1
)
[troll]
Piszesz ksiazke o HPL? odpusc sobie i zostaw to lepszym.
A co do Houellebecqa, to poelcam sie zapoznac z krytyka jego tekstow o HPL. Mozesz sie bardzo zdziwic.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:51
Scobin
Ocena:
+4
(
+1
)
[troll]
Mikołaju
, tekst przejrzałem dość pospiesznie, więc napiszę skrótowo.
Po pierwsze, "dekonstrukcja". To słowo straszliwie obciążone w humanistyce i w pracy naukowej (także eseju) nie powinno się go stosować
just like that
. Nie da się też obronić jego użycia na podstawie ogólnych słowników języka polskiego – one nam w tej dyskusji nie pomogą.
Po drugie, całość była dla mnie interesująca i wydaje mi się, że świadczy o uważnej lekturze HPL-a. Szczególnie zaciekawiło mnie przywołanie koncepcji Girarda. W mitoznawstwie orientuję się słabo, niemniej jednak również myśl o micie nienadającym sensu jest dla mnie godna uwagi. Być może pod wpływem Twojego eseju zajrzę w końcu do Lévi-Straussa (tylko kiedy...).
Po trzecie, jeżeli dobrze rozumiem Majkosza, to mit w jego ujęciu jest pewnym bytem głębokim, który spoczywa u podłoża tekstu i nadaje mu spójność, ale nie jest
explicite
opisywany w tekście samym. Inaczej mówiąc, u podłoża mitów tworzonych przez Lovecrafta leżą inne Mity – i to ich analiza wydaje się najciekawsza. W tej chwili odnoszę wrażenie, że Twoja praca (tak deklaratywnie, jak i faktycznie) opisuje raczej mity niż Mity. Jeszcze innymi słowy: pokazujesz świat, który świadomie stworzył samotnik z Providence (i który stał się źródłem Mitów dla pewnych grup ludzi, o czym wspominasz w zakończeniu). Rzadko jednak interpretujesz ukryte struktury, jakie dały mu początek (wyjątkiem jest m.in. przywołany już w tym komentarzu Girard – wątki ofiarnicze w Lovecraftowskich opowiadaniach można chyba uznać za przykład Mitu). Co najważniejsze, nie dokonujesz w pracy jasnego podziału między mitami a Mitami. To jest dla mnie jej podstawowy niedostatek.
Po czwarte, również mnie brakuje odniesień do innych badaczy do Lovecrafta. Rozumiem jednak, że gdyby była to np. praca do publikacji w czasopiśmie naukowym, bibliografię znacznie bardziej byś rozbudował. A wobec eseju, jak sam piszesz, stawia się nieco inne wymagania niż względem artykułu. W takim razie jednak może dobrze byłoby zmienić słowa Rastifa z zapowiedzi (aczkolwiek nie Ty jesteś ich autorem) – "Poniższy artykuł jest tekstem naukowym" to bardzo zobowiązująca fraza!
Trzeźwego weekendu :-)
Staszek
PS: Miałem to napisać wcześniej, teraz już trochę późno, ale jednak: wysokość lub niskość oceny nie stanowi zbyt istotnego argumentu w dyskusji. :-) Choć cieszę się, że dobrze poszło.
PPS: Z moich obserwacji wynika, że minusy są dość często przydzielane bez najmniejszego sensu. ;)
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 11:56
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Staszku - o tym ma traktować właśnie magisterka. Na pracę zaliczeniową mogłem dokonać tylko analizy opartej na binarnej opozycji - inaczej nie zmieściłbym się najzwyczajniej w świecie.
Co do użycia słowa "dekonstrukcja" będę się upierał jak osioł, że w ramach eseju naukowego może tu być. I to własnie w rozumieniu ogólnym. Samo słowo analiza nie określałoby celu tegoż eseju.
Pozdrawiam również :) Nie wiem czy Twoje życzenie się spelni, ale chyba na razie % mi wystarczy :)
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:01
Hajdamaka
@Scobin
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Wysokosc oceny imo ma znaczenie, kiedy wystawia ja Szyjewski. Bardzo, ale to bardzo szanuje zdanie Majkosza (najchetniej czytalbym jego wywody codziennie), ale mimo wszystko o ile chodzi o analize w ujeciu religioznawczym to bardziej ufam Szyjewskiemu.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:03
Scobin
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Cały myk w tym, że moim zdaniem sprecyzowanie tematu – jasne określenie, o czym piszesz, a o czym nie – nie zwiększyłoby objętości tekstu, a polepszyło jego wewnętrzną dyscyplinę. :-)
PS:
Hajdamako
, kryteria oceny dotyczyły (jak mniemam) studenckiej pracy zaliczeniowej. To, że tekst dobrze spełnia takie wymogi (nad czym pewnie też można by się pozastanawiać, ale nie o to tutaj chodzi), nie oznacza, że jest bardzo dobry "w ogóle" – zawsze będzie jakiś układ odniesienia.
PPS:
Mikołaju
, jeszcze na temat "dekonstrukcji": kłopot w tym, że jednych pojęć (strukturalizm, mit) używasz w znaczeniu naukowym, a drugich (dekonstrukcja) w potocznym. Uważam, że w takim wypadku potrzebny byłby przynajmniej przypis na temat przyjętego w pracy rozumienia słowa "dekonstrukcja". Nie wprowadzałbym też tego terminu w tytule (bo sugeruje sens derridiański, fachowy, zanim jeszcze zdążysz wyjaśnić czytelnikowi, że to nie o niego chodzi). Wtedy w eseju tak użyty termin byłby może do przyjęcia, choć gdybym redagował pracę, to i tak zaproponowałbym zmianę (chociaż chyba bym jej nie wymuszał). Tyle mojego stanowiska. :-)
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:03
Hajdamaka
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Oczywiscie, masz racje :) Tyle tylko, ze golym okiem widac, ze to jest praca semestralna, wiec powinno sie ja tak oceniac.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:08
Scobin
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Oceniać – tak (i dlatego razi mnie trochę jednostronność komentarzy krytycznych), ale też wskazywać braki, bo niektórych z nich można (i warto) było uniknąć nawet w tak krótkiej pracy.
Natomiast ogólnie – cieszę się, Mikołaju, że ten tekst opublikowałeś. No, a teraz pora siadać do własnej pracy...
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:17
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Dzięki :) I oczywiści uwagi krytyczne także są dla mnie cenne choć nie z wszystkimi się zgadzam.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:18
~ja-prozac
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+3
(
+1
)
[troll]
Zadam podstawowe pytanie. Co ten tekst robi w dziale rpg zamiast w literaturze?
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 12:36
beacon
Ocena:
-1
(
+1
)
[troll]
Ja wychodzę z takiego proste założenia, że prace naukowe do publikacji powinni pisać ludzie ze stopniami naukowymi, a nie studenci. Choćby dlatego, że szersze poznanie dziedziny pozwala nie zaliczyć wtop w szczegółowych zagadnieniach. No i publikowanie pracy semestralnej jest jednak passe. Ja swojej bym za Chiny nie puścił, bo to praca zaliczeniowa a nie naukowa, że się posłużę taką metaforyczną opozycją ;P
Tak czy siak pozdrawiam, a książkę pisz, tylko waż słowa.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 14:33
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(
+1
)
[troll]
Bzdury, beaconie.
Aby uzyskać stopień naukowy doktora, trzeba opublikować, jeśli mnie pamięć nie myli, co najmniej dwie prace naukowe w czasopismach recenzowanych. Idąc tropem Twojego toku myślenia, należałoby stwierdzić, że nikt nie może zdobyć tytułu naukowego, bo przecież osoby nieposiadające stopni naukowych nie mogą publikować prac naukowych.
PS Dla porządku przypominam, że stopniami naukowymi są stopnie doktora i doktora habilitowanego (art. 1 ust. 1 Ustawy z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki).
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 15:25
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Beaconie odnoszę wrażenie, że nie uchwyciłeś meritum problemu. Pierwszy zarzut z którym się zgadzam to to, że to nie jest praca stricte naukowa, a esej naukowy. True. Drugi zarzut o wiele cięższego kalibru to imputowanie mi niekompetencji w temacie który poruszam - nie zgodzę się z tym. Praca została odebrana jako artykuł wchodzący w nurt krytyki literackiej - a to totalne nieporozumienie. Jest to analiza struktury mitycznej (czyli konstruktu myślowego mającego wpływ na czytelnika i społeczeństwo do tego stopnia, że znajduje on odbicie w kulturze; a nie dzieła literackiego per se), która twórczość HPL cechowała (swoją drogą w pracy na wstępnie zaznaczyłem jak rozumiem pojęcie myślenia mitycznego) - i w tym wymiarze praca została wykonana (wg prof. Szyjewskiego) bardzo dobrze. Przypuszczam, że nie religioznawca może nie rozumieć jak interpretuje się obecnie znaczenie słowa "mit" - w sumie nie dziwię się bo def. jest multum, a z pkt-u widzenia religioznawstwa najbardziej kretyńską definicją jest ta uczona w szkole (jako "opowieść o bogach i bohaterach", czasem do tego dodaje się, że "przedliteracka"). Niektórzy religioznawcy i mitoznawcy analizują pod kątem struktur mitycznych reklamy proszku do prania (i wierz mi, że to ma sens - swoją drogę ta wiedza jest prawdziwą siłą ekonomiczną).
A czemu praca została doceniona przez dr Szyjewskiego? Dlatego, że jest zrobiona dobrze (proszę porównać ją np. z "Opowieścią o Asdiwalu" C. Levi-Straussa). Ponadto dzięki analizie struktur mitycznych tymi narzędziami udało się dotrzeć do społecznej podst. tej mitologii, którą był rasizm - a to jest nowatorskie odkrycie/teoria (będę optował, że to odkrycie, ale zdaje sobie sprawę, że nie wszystkich na razie przekonam). Wszyscy wiemy (no dobra, nie wszyscy, ale ja nie mam co do tego wątpliwości i złudzeń), że HPL był rasistą, ale raczej nikt nie twierdził, że jego mitologia bazuje na tym xenofobicznym schemacie myślowym (oznacza to, że nie narodziła by się bez niego). Wychodzi to czarno na białym. Jest to o tyle ciekawe, że podr. mitologia Cthulhu z ZC nie ma per se romansu z rasizmem - a działa na psychikę czytelnika, gracza. etc. (nigdy nie udało mi się przerazić graczy tak mocno jak na sesjach ZC - żaden WoD temu nigdy nie dorównał). Dalsze badania pójdą m.in. w kierunku analizy rozwoju tej mitologii i jak to się stało, że ciągle "działając" oderwały się od swojej podstawy - czyli dalsza zabawa ze strukturalizmem (w rozumieniu antropologicznym, którym posługują się religioznawcy, nie literaturoznawczym), ale już na innych cthulowych pisarzach (plus oczywiście analiza lektur naukowych i literackich HPL, żeby wydobyć które mitemy zaczerpnął z innych religii).
Kolejne zarzuty to brak przypisów do pewnych stwierdzeń - w eseju jest to dopuszczalne, ale jednak nieładnie wygląda. Jest to więc zarzut relatywnie słuszny.
No i zarzut bałaganu pojęciowego wynikającego z tego, że tak samo brzmiącymi pojęciami (ale o innym znaczeniu) posługują się i mitoznawcy z ramienia religioznawstwa i literaturoznawcy. Niewiele na to poradzę, a jak duży to jest problem nie miałem pojęcia - ponieważ pracę docenił zarówno Szyjewski jak i pokazałem ją innym studentom religioznawstwa - także odbiór był pozytywny i nie było większy wątpliwości co do użytych pojęć. Niemniej bardzo cieszę się z tego co się stało ponieważ książka ma być pracą religioznawcza (mgr przy okazji), ale ma być także (być może będę to wymagało jej przeredagowania) czytelna dla wykształconych czytelników zajmujących się innymi dziedzinami wiedzy - potrzebny zabieg nie tylko wytłumaczenia znaczenia pojęć, ale i odegnania możliwych wątpliwości co do innego rozumienia przedstawionych słów.
Ten bałagan, chaos, fala krytyki i krytycyzmu (także z jakże uprzejmym
Piszesz ksiazke o HPL? odpusc sobie i zostaw to lepszym.
) przyniesie, mam nadzieję, dobre owoce. Jak na razie nie znalazłem osoby, która naprawdę dogłębnie zbadałaby fenomen mitów Cthulhu (zarówno jej źródła, konsolidacje i rozwoju). Żaden "lepszy" się za to nie wziął jeszcze, choć oczywiście wkład wielu znawców HPL doceniam i ciągle poznaję, ale nikt nie zrobił jeszcze tego co np. prof. Szyjewski zrobił z analizą mitów Tolkienowskich (swoją drogą także był za swoją pracą wielbiony, ale i krytykowany - i także fala krytyki najczęściej związana była z interdyscyplinarnym bałaganem pojęciowym; bo książka "Od Valinoru do Mordoru" nie jest krytyka lit., a książką religioznawczą).
Książkę oczywiście będę pisał i oczywiście będę zważał na słowa :) Dziękuję za życzliwe słowa!
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 18:46
Majkosz
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Mikołaju,
odnośnie dekonstrukcji - możesz upierać się jak osioł, ale niestety - na osła wówczas wyjdziesz. Tutaj naukowe konwencje są nieubłagane i nawet definicja słownikowa dość czytelnie odwołuje się do specyficznej metody analitycznej Derridy. Twój tekst nawet koło niej nie leżał, co wcale nie jest wadą - jest cechą (ja, na przykład, wcale nie jestem entuzjastą dekonstrukcji). Upierasz się całkiem niepotrzebnie, że czarne jest białe.
Gdybyś natomiast chciał poczytać o dekonstrukcji, służę adresami bibliograficznymi. Przy czym, nie jest to temat szczególnie sympatyczny.
Natomiast, odnośnie mojego zastrzeżenia metodologicznego - nie zrozumieliśmy się. Ja celowo zgłosiłem je dość ostrożnie, w trybie przypuszczającym, bo to nie jest twardy, nieubłagany zarzut - ale wątpliwość. Osobiście nie jestem przekonany do zasadności zastosowanej metody (metody właśnie, nie wniosków!), ponieważ nie dostarcza narzędzi rozróżnienia tego, co mityczne, od tego, co - by tak rzec - mitopoetyczne. Nie sądzę też, żeby można było całkowicie abstrahować od literackości, nie wylewając przy tym nieco dziecka z kąpielą.
To nie jest zarzut bezpośrednio do Twojego tekstu, ani wyłącznie mój (na podobnym stanowisku stoi na przykład Piotr Kowalski). Ale kwestia ogólniejsza, którą wyartykułowałem ciekaw polemiki. I, nie ukrywam, próbując przenieść dyskusję powyżej poziomu wytykania niedociągnięć edytorskich albo kompozycyjnych.
A pytanie o "ojca strukturalizmu" zadałem z dobrą wiarą i ciekaw jestem odpowiedzi. Naprawdę tak Was uczą?
pozdrowienia!
EDIT: Wydaje mi się, że Houellbecq równie mocno stawia problem rasizmu HPLa, oczywiście innym zgoła językiem.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:18
beacon
Ocena:
-2
(
+1
)
[troll]
Bzdury, hallucyonie.
Tytuł naukowy to też magister. Do niego, o ile mi wiadomo, nie trzeba mieć publikacji poza licencjatem i pracą magisterską.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:35
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Nie, nie uczą nas - to mój błąd. Taki uproszczenie myślowe - skoro najczęściej gdy mówi się o strukturalizmie mowa o Levi-Straussie to.... no i tutaj padł żenujący mój błąd.
Hmmm.... przyznam, że najwidoczniej wychodzę na osła z pojęciem "dekontstrukcja"... no nic ;P Zarzuć na priva pozycję bibliograficzne, bo może rzeczywiście czegoś nie rozumiem.
Houellbecq stawia problem rasizmu mocno, pokazuje jego wpływ na twórczość HPL, ale nie posuwa się do twierdzenia, że to właśnie jest skryte źródło i podłoże mitologii Cthulhu (a IMHO jest).
Rozróżnienie mityczne, a mitopoetyckie? Wybacz, ale nie za bardzo rozumiem. Wydaje mi się, że ściśle analizę skupiam na mitemach - tak jak to robił C. Levi-Strauss.
jak rozumiesz mit przyjacielu? Bo myślę, że o to rozbija się cała dyskusja.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:41
Scobin
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
1.
Dekonstrukcja to częściowo nurt teoretycznoliteracki, ale w większym stopniu chyba filozoficzny (EDIT: przynajmniej u swoich źródeł). Według mojej wiedzy objął on już właściwie całą humanistykę; byłbym niezwykle zaskoczony, gdyby nie dotarł do religioznawstwa. Zajrzałem z ciekawości do Google'a i trafiłem m.in. na
tę książkę
– wskazywałaby ona, że również w tej dziedzinie to pojęcie ma swoje znaczenie. Ale tu mogę tylko stawiać przypuszczenia, to nie mój teren.
2.
Hmm, czy w takim razie badasz nieświadome (powiedzmy) podstawy mityczne dzieł HPL-a czy mitologię, którą świadomie stworzył? Tak jak pisałem, w moim odczuciu jest to w pracy nieco przemieszane, nie całkiem jasne.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:50
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Beaconie,
napisałeś:
Tytuł naukowy to też magister. Do niego, o ile mi wiadomo, nie trzeba mieć publikacji poza licencjatem i pracą magisterską.
Aby ułatwić Ci skonfrontowanie swojego stanowiska z moim, celowo przywołałem Ustawę z dnia 14 marca 2003 r. o stopniach naukowych i tytule naukowym oraz stopniach i tytule w zakresie sztuki. Gdybyś tylko zechciał sprawdzić, znalazłbyś, że stopniami naukowymi są stopień doktora i doktora habilitowanego (art. 1 ust. 1), a
magister
to
tytuł zawodowy
(art. 12 ust. 1 pkt 1).
Wychodzi jednak na to, że to Twoje stanowisko można zredukować
ad absurdum
(
vide
: mój poprzedni komentarz).
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:51
Majkosz
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Beacon,
W Polsce jest jeden tytuł naukowy - profesor. Są też dwa stopnie naukowe (doktor i doktor habilitowany). Orz mnóstwo tytułów zawodowych - wśród nich magister.
Mikołaju,
tam zaraz i żenujący, i błąd. Żadne takie, ciekaw byłem tylko, bo to już drugi w tym tygodniu spotkałem się z "ojcem strukturalizmu" i zafrapowało mnie to. Odnośnie relacji między rasizmem, a "mitologią Cthulhu" - można dyskutować, bo nie czuję się przekonany (na co oczywiście wpływ mają moje własne obserwacje, które podsuwają mi ostatnio spostrzeżenie o parodystycznym wymiarze dzieła HPLa).
Natomiast rozróżnienia użyłem sądząc, że będzie Ci bliskie, bo to tolkienizm. Idzie mianowicie o to, co jest mitem (rodzajem języka, komunikującego świat - przy czym jest to komunikat autentyczny), a co tylko mit podrabia za pomocą stosownych środków formalnych. Tego właśnie, w moim przekonaniu, analiza strukturalna uchwycić nie pozwala - co zresztą jest pewną słabością strukturalizmu w ogóle.
Przy czym, ja nie ukrywam, że żadne ze mnie mitoznawca i że zawahałbym się przed kategorycznym formułowaniem sądów o mitach. Ale wiem to i owo o literaturze - dość, by zastanawiać się nad adekwatnością prób zrównania tych dwóch fenomenów.
Ale! Wydaje mi się, że ta dyskusja zaraz przestanie być interesująca dla czytelników. :)
pozdrowienia!
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 19:56
Hajdamaka
Ocena:
+3
(
+1
)
[troll]
@Ale! Wydaje mi się, że ta dyskusja zaraz przestanie być interesująca dla czytelników. :)
Wrecz przeciwnie...
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 20:00
kitsune
Ocena:
-4
(
+1
)
[troll]
Przykro mi Beaconie, ale bardzo się mylisz. Magister to tytuł zawodowy. Poza tym mylisz pojęcia stopień naukowy (dr, dr hab.) i tytuł naukowy (czyli profesura)
Co do samego artykułu. Dyskusja tak zażarta, ze z chęcią przeczytam. I chyba tyle z niej pożytku ;)
EDIT:
Poczytywałem dyskusję, a tymczasem dwie osoby już sprostowały błąd Beacona i mój komentarz był mocno spóźniony. Pardon, za powtarzanie się.
Pozdr
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 20:00
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+8
(
+1
)
[troll]
Majkoszu... podrabia mit? Dalej nie rozumiem - zarzucisz jakiś przykład? Bo moim zdaniem nie da się podrobić mitu, ale jak coś ma cechy mitu, to znaczy, że istnieje tam struktura mityczna, ergo mit.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 20:53
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+7
(
+1
)
[troll]
I kolejny minus :D Za co? :D
Staszku - użyłem tego słowa w znaczeniu jakie znałem (patrz def. PWN). Jeśli walnąłem wtopę to się poprawię na przyszłość ;) I promise.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 21:04
kitsune
Ocena:
-4
(
+1
)
[troll]
Mikołaju, minusami się nie przejmuj. To taki tutejszy urok. Możliwość przykopania komuś w sposób anonimowy dla niektórych jest zbyt kusząca i miast oceniania wypowiedzi od strony merytorycznej niektórzy wykorzystują to narzędzie do zwykłych ataków.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 21:56
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
+8
(
+1
)
[troll]
Wiem, ale mnie to rozwala :D Mam z tego niezły ubaw :) Bynajmniej nie rozpaczam - ale przyznaje, że minus jaki dostałem za pierwsza moją, w sumie, odpowiedź był extra :)
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 22:11
Rastif
Ocena:
-2
(
+1
)
[troll]
@hallucyon
Dziękuję za tę rewolucyjną czujność, choć nie rozumiem skali ognia krytyki. Tekst liczy sobie 18 stron i, niestety, jako, że nie jestem profesjonalnym korektorem, przekradły się błędy. Byłbym wdzięczny następnym razem za wysyłanie mi tego na mail/pm, bo to wyliczenie szkodzi Mikołajowi, który sam niczemu nie jest winien.
>>10. złożony z samych mieszańców ras (s. 6)
>Wystarczyłby rzut oka do słownika języka polskiego, aby przekonać się, że istotą pojęcia "mieszaniec" jest krzyżówka ras. Użycie zwrot "mieszańców ras" dowodzi nieznajomości używanego słowa", co powinien wychwycić korektor.
Przykro mi, ale nie. Wystarczyłby rzut oka do encyklopedii, aby przekonać się, że oprócz mieszańców ras istnieją również mieszańce międzygatunkowe, międzyrodzajowe, itd. Bastard nie jest krzyżówką ras, jest natomiast mieszańcem. Proponowałbym zachowywać większą czujność przy autorytatywnych wypowiedziach o czyjejś ignorancji.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
07-11-2009 22:20
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
-1
(
+1
)
[troll]
Rastifie,
pierwsze znaczenie słowa "metys" to "człowiek pochodzący od rodziców należących do różnych ras, np. mulat, metys", dopiero dalsze to "nierasowy pies" czy "organizm roślinny lub zwierzęcy powstały ze skrzyżowania dwóch odmian, ras lub gatunków", a skoro tak, używając wyrazu w podstawowym pojęciu, można było poprzestać na samym "mieszańcach". Podobnie jest z lampą: choć może być elektryczna, gazowa, naftowa, błyskowa itd., mamy się na myśli lampę elektryczną, gdy mówimy "lampa".
Moja krytyka bierze się stąd, że doceniam wysiłek, jaki Mikołaj włożył w napisanie tego artykułu. Skoro redakcja serwisu, który jest wydawnictwem ciągłym, posiadającym numer ISSN, nakłoniła autora do opublikowania artykułu na łamach portalu, wypadałoby wyrazić szacunek dla autora, przysiąść nad tekstem i poprawić wszystkie poważniejsze błędy. Większość błędów, które wskazałem, należy do kategorii tych poważniejszych: literówki, powtórzenia, nieznajomość podstawowych zasad interpunkcji itd. To, że nie jesteś profesjonalnym korektorem, nie tłumaczy niczego. Choć nie jestem ani absolwentem, ani studentem polskiej filologii, także redagowałem teksty dla Poltera. To oczywiste, że mej uwadze umykały pewne subtelności językowe, a czasami i błędy większego kalibru, zwłaszcza w pierwszym okresie pracy redaktorskiej. W Twoim wypadku cały problem polega na tym, że w redagowanych przez Ciebie tekstach tych błędów jest za dużo i, co gorsze, część z nich jest skutkiem zwykłego niechlujstwa: powtórzenia i literówki są takimi uchybieniami, które można stosunkowo łatwo usunąć - wystarczy bardzo uważnie przeczytać tekst.
Pisząc, że "to wyliczenie szkodzi Mikołajowi", zasłaniasz się osobą autora. Niepotrzebnie. Po pierwsze, zarówno pod tym, jak i poprzednim jego artykułem napisałem, że uwagi kieruję do korektora, czyli Ciebie, a nie autora. Po drugie, jak dotąd autor nie zwrócił mi uwagi, że szkodzę jego interesowi. Patrząc się przez pryzmat tego, jak Mikołaj broni swojego stanowiska w kwestiach merytorycznych, sądzę, że odezwałby się, gdybym go skrzywdził.
Niestety, nie mogę spełnić Twojej prośby i wysyłać Ci uwagi za pośrednictwem prywatnych kanałów, gdyż nie mam już konta na Polterze.
Myślę, że wyjaśniłem wszystko, co było do wyjaśnienia. Życzę Ci, Rastifie, dobrej nocy.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 01:03
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
W pierwszym akapicie poprzedniego posta chodziło mi oczywiście o słowo "mieszaniec". Za powstały błąd przepraszam.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 01:05
Rastif
Ocena:
+3
(
+1
)
[troll]
@hallucyon
>pierwsze znaczenie słowa "metys" to "człowiek pochodzący od rodziców należących do różnych ras, np. mulat, metys", dopiero dalsze to "nierasowy pies" czy "organizm roślinny lub zwierzęcy powstały ze skrzyżowania dwóch odmian, ras lub gatunków", a skoro tak, używając wyrazu w podstawowym pojęciu, można było poprzestać na samym "mieszańcach". Podobnie jest z lampą: choć może być elektryczna, gazowa, naftowa, błyskowa itd., mamy się na myśli lampę elektryczną, gdy mówimy "lampa".
W słowniku PWN-owskim (z którego korzystasz) najpierw występują definicje ogólne ułożone w kolejności alfabetycznej, natomiast później w znaczeniach szczegółowych (językowym, matematycznym, potocznym, itd) w kolejności alfabetycznej skrótów tych znaczeń (czyli jęz. przed mat., mat. przed pot., itd). "Mieszaniec" jako "człowiek pochodzący od rodziców należących do różnych ras" jest umieszczony przed niewątpliwie częstszym (!) wykorzystaniem jako "nierasowy pies" bowiem... litera c jest w alfabecie łacińskim przed literą n.
Abstrahując już od Twojego toku myślenia, to naprawdę pozostawienie samych "mieszańców" nie starcza w wypadku Lovecrafta, bo krzyżowanie się ludźmi z istotami nie należącymi do gatunku homo sapiens jest w jego opowiadaniach wcale nierzadkie.
Również życzę dobrej nocy.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 02:18
repek
@hallucyon
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Zawsze możesz wykorzystać zapał neofity do redagowania tekstów. Roboty na Poltku nie zabraknie. Byłoby najbardziej konstruktywnie.
W razie czego koordynacja zajmuje się Ys.
Pozdrówka
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 02:23
~hallucyon
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+1
(
+1
)
[troll]
Rastifie,
napisałeś:
W słowniku PWN-owskim (z którego korzystasz) najpierw występują definicje ogólne ułożone w kolejności alfabetycznej, natomiast później w znaczeniach szczegółowych (językowym, matematycznym, potocznym, itd) w kolejności alfabetycznej skrótów tych znaczeń (czyli jęz. przed mat., mat. przed pot., itd). "Mieszaniec" jako "człowiek pochodzący od rodziców należących do różnych ras" jest umieszczony przed niewątpliwie częstszym (!) wykorzystaniem jako "nierasowy pies" bowiem... litera c jest w alfabecie łacińskim przed literą n.
Moja odpowiedź jest następująca:
Definicje podawałem za "Uniwersalnym słownikiem języka polskiego" (PWN 2008). W części zawierającej zasady opisu słownictwa można przeczytać (wytłuszczenie jest moje):
3.3.7. Zgodnie z podstawowym kryterium doboru materiału leksykalnego w USJP, kolejność znaczeń w obrębie artykułu hasłowego jest uzależniona od
zakresu (stopnia) ich upowszechnienia
. Znajduje to również odzwierciedlenie w zróżnicowaniu słownictwa współczesnej polszczyzny i odpowiadającemu mu systemowi kwalifikatorów. Na tej podstawie można zakładać określoną hierarchię znaczeń w obrębie artykułów hasłowych:
a) znaczenia nienacechowane (podstawowe),
b) znaczenia potoczne (tu także reg., środ., zaw.),
c) znaczenia książkowe,
d) inne znaczenia nacechowane oficjalnością (podn., poet., publ., urz.),
e) znaczenia specjalistyczne (nauk., zaw.),
f) znaczenia przestarzałe,
g) znaczenia charakteryzujące historyzmy.
Powyższe zestawienie ma charakter porządkujący, schematyczny. W poszczególnych artykułach hasłowych układ znaczeń może być inny, ponieważ decyduje o nim stopień ich upowszechnienia określany na podstawie materiałów źródłowych.
Jak się wydaje, w haśle poświęconym mieszańcom kolejność upowszechnienia jest zachowana: wpierw podane są znaczenia potoczne, przy czym jako pierwsze pojawia się częściej spotykane znaczenie, odnoszące się do człowieka ("człowiek pochodzący od rodziców należących do różnych ras"), a jako drugie nieco rzadsze, to odnoszące się do psa ("nierasowy pies"). Dopiero na trzeciej pozycji słownik podaje znaczenie specjalistyczne: "organizm roślinny lub zwierzęcy powstały ze skrzyżowania dwóch odmian, ras lub gatunków".
Szukałem, lecz nie znalazłem wzmianki, aby - zgodnie z tym, co sugerujesz - kolejność definicji w obrębie artykułu hasłowego była uporządkowana alfabetycznie. Niestety, nie jestem językoznawcą i nie czuję się kompetentny, aby merytorycznie skonfrontować Twoje wyjaśnienie z zamieszczonym objaśnieniem w słowniku, dotyczącym reguł porządkowania znaczeń w haśle. W chwili obecnej daję jednak wiarę słownikowi, a nie Tobie.
Przeczytawszy natomiast akapit zawierający uzasadnienie użycia "mieszańców ras", jestem skłonny przyznać, że jest ono przekonujące, wszak z jednym, następującym zastrzeżeniem: skoro w opowiadaniach Lovecrafta pojawiają się, z biologicznego punktu widzenia, gatunek ludzki i gatunki obce, a i "krzyżowanie się ludzi z istotami nienależącymi do gatunku homo sapiens jest w jego opowiadaniach nierzadkie", może należałoby uszczegółowić, czy chodzi o mieszańców ras ludzkich czy mieszańcow ras obcych, względnie mieszańców gatunków obcych bądź mieszańców ludzi i obcych. Ja, jako czytelnik serwisu, nie czytałem Lovecrafta i nie wiem tego. Należy pamiętać, że pierwotnym odbiorcą pracy był jakiś specjalista, natomiast opublikowany na Polterze artykuł jest, z założenia, skierowany do szerokiego kręgu odbiorców, stąd - jak sądzę - ograniczone przeredagowanie niektórych pojęć mogłoby okazać się pomocne. To oczywiście tylko taka luźna myśl, bo i temat wpływu docelowego odbiorcy na formę tekstu jest szeroki jak morze.
Kończąc ten przydługawy wywód, podtrzymuję swoje stanowisko, że w chwili obecnej nie posiadasz umiejętności, aby redagować teksty w serwisie. Zwróć zresztą uwagę, że zakwestionowałeś tylko jedną z kilkunastu moich uwag, zaś pozostałe zbyłeś milczeniem. Nie wiem, jak długo jesteś członkiem redakcji, ale od publikacji poprzedniego artykułu Mikołaja minęło, jeśli mnie pamięć nie myli, kilka tygodni, więc miałeś trochę czasu, aby ugruntować i poszerzyć swoje wiadomości z interpunkcji. Robiąc korektę na czuja, bez ciągłego dokształcania się, nie nauczysz się reguł języka polskiego, których znajomość jest nieodzowna w warszacie korektora. Ze swojej strony gorąco polecam takie pozycje "Zasady interpunkcji" S. Jodłowskiego czy seria Kultura Języka Polskiego, wydawana przez PWN. Brak czasu, powodowany natłokiem innych obowiązków (studiami, pracą, rodziną itd.) nie jest żadnym wytłumaczeniem: skoro się coś robi, trzeba to robić najlepiej, jak się da.
No, to tyle ode mnie. Spokojnego dnia Ci życzę.
Repku,
wiem, że serwis korzysta z usług amatorów. Nie tłumaczy to jednak sytuacji, w której korektor-amator puszcza liczne, podstawowe byki językowe. Wystarczy jedynie trochę poczytać, czego przykładem jestem choćby ja: w ciągu pierwszych kilkunastu tygodni udało mi się opanować interpunkcję w stopniu zadowalającym (w szkole średniej wydawało mi się to niemożliwe), a podobnie jak wielu redaktorów, miałem multum innych zajęć: pracę i studia.
Aż chciałoby się poprosić, żeby za kilka miesięcy Ys odpytała Rastifa, czy zrobił jakieś postępy w nauce.
Dobra, żarty żartami, wystarczy tego mojego ględzenia. Tobie również życzę spokojnej niedzieli.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 09:47
~
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
"Houellbecq stawia problem rasizmu mocno, pokazuje jego wpływ na twórczość HPL, ale nie posuwa się do twierdzenia, że to właśnie jest skryte źródło i podłoże mitologii Cthulhu (a IMHO jest)."
Odwazna teza. Ciezka bedzie do obronienia albo wykazania, zwlaszcza, ze nikt nie laczy koszmarow HPL i jego wyobrazni z byciem rasista (co - ponownie - bylo jak najbardziej naturalnym podejsciem za jego zycia). Oczywiscie bez badania aktywnosci mozgu nie dowiemy sie, czy np. HPL mial jakies dysfunkcje wplywajace np. na jego stan psychiczny (leki, fobie), ale od I hate nigga do Cthulhu hates ppl jest droga jak od gazrurki do dwururki.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 10:53
~Szoszana
Użytkownik niezarejestrowany
Ocena:
+2
(
+1
)
[troll]
Tekst mimo pewnych kontrowersji i błędów stylistycznych z pewnością jest ciekawy - co do samego wniosku, czyli wynikania formy mitologii z Lovecrafta przekonań to, idąc też za Houellebecq'iem, trudno nie zauważyć, że życie i przekonania Lovecrafta miały ogromny wpływ na praktycznie każdy wycinek jego twórczości.
Sama analiza jest jednak ciekawa, interesujący jest też wniosek z poprzedniego tekstu, przedstawiający Krainy Snów jako przestrzeń wyjątkową w prozie Lovecrafta, przestrzeń gdzie prawa z jego opowiadań "na jawie" nie obowiązują (Randolph Carter podróżuje w miarę bezpiecznie przez inne wymiary, podczas gdy inni podróżujący bohaterowie Lovecrafta są za to srogo karani, jak w marynarze "Zewie Cthulhu" czy ekspedycja "W Górach Szaleństwa".
Osobiście bym polecał, by autor wziął po uwagę uwagi tutejszych czytelników, spróbował tekst nieco przykrócić i uderzał z nim na konferencję naukową (gdyby w grę wchodziło zreferowanie po angielsku sprawa byłaby jeszcze łatwiejsza). Jak sam z pewnym zaskoczeniem miałem okazję się przekonać, na temat Lovecrafta trzeba mówić nie na portalach takich jak Polter, ale właśnie wśród naukowców.
Kiedy bowiem raz zdarzyło mi się wygłosić referat nt. wizji imigrantów i imigracji w prozie Lovecrafta (nota bene, na konferencji amerykanistycznej i międzynarodowej) po panelu podeszło do mnie kilka osób by poprosić bym opowiedział więcej o tym Lovecrafcie, bo zbyt wiele o nim nie wiedzą.
Pozytywny dla nas wniosek jest taki, że analiza prozy Lovecrafta, czy to kulturoznawcza czy religioznawcza, jest wciąż dość luźną niszą, w której naukowiec może się zadomowić, czego autorowi z całego serca życzę!
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 11:00
Mikołaj Kołyszko
Zobacz profil
Ocena:
0
(
+1
)
[troll]
Wiem, właśnie. Postaram się to w pracy mgr mocniej wykazać (chyba, że odrzucę analizę strukturalistyczną i uznam ją za błędną).
A to że rasizm był wówczas powszechny - także idealnie współgra z podejściem strukturalistycznym Tam płaszczyzna socjologiczna jest ważnym elementem (... napisałbym dekonsktrukcji, ale nie chcę kolejnej dyskusji na ten temat) rozszyfrowywania mitu.
[pokaż treść]
[kto ukrył]
08-11-2009 11:03
Strony:
[1]
[2]
»
Imię / nick
E-mail
Temat
Treść komentarza
Szybkie zakładanie konta
|
Dlaczego warto się zarejestrować?
Szukaj
Reklamy na tej stronie sprzedawane są przez widget z AdTaily.com (PLBLOADTAILY0001)
Blogują
18 III ::
gan
::
Monastyr - Ostatnia Wspólna Jesi...
(0)
18 III ::
teaver
::
The V Bomb!
(1)
18 III ::
Wędrowycz
::
Puszka Pandory 1: Speluna...
(1)
18 III ::
sil
::
One Page Dungeon
(1)
18 III ::
Savarian
::
Autorki po Wickowskiemu w k...
(20)
17 III ::
lucek
::
Road to Wrestlemania XXVI!
(4)
17 III ::
Neurocide
::
R-kon z dystansu
(0)
17 III ::
Chamade
::
Dobro na stołach leżące....
(1)
17 III ::
Thoctar
::
Moje pisanie
(12)
17 III ::
gan
::
Monastyrowe nowinki ostatnich ty...
(0)
Więcej notek »
Na forum
Z okazji dnia Strażnika
Odpowiedzi: 0
Ostatni post:
rdo
www.zewcthulhu....
Odpowiedzi: 3
Ostatni post:
Yasza
Muzyka do Zew Cthulhu.
Odpowiedzi: 100
Ostatni post:
Cubuk
Realms of Cthulhu
Odpowiedzi: 37
Ostatni post:
Ramel
Pajęczyna de profundis
Odpowiedzi: 150
Ostatni post:
micaj
Najaktywniejsi
»
Więcej o punktach
login:
hasło:
Autologowanie
Nie pamiętasz hasła?
|
Załóż konto
Poltergeist
RPG
Książki
Film
Komiks
Bitewne
Karciane
Planszowe
PC
Konsole
Konwenty
Społeczność
Forum
Strona główna
Forum
Horror, czyli Kulthulhu
Kult
Zew Cthulhu
Cthulhushima
Linki
Redakcja
Wygląd:
A
A